Apteki na świecie

Apteki w Norwegii

Wpis powstał dzięki Andżelice, która od stycznia 2018 roku mieszka na stałe w Norwegii i pracuje jako farmaceutka w aptece w Trondheim. Andżelika prowadzi social media – bloga, Instagrama, Facebook’a oraz Youtube’a, gdzie opowiada nie tylko o swoim życiu i pracy w Norwegii, ale także o tym, jak uwierzyć w siebie i być pozytywnym. Tak opowiada o swoim blogu “Misją bloga jest pokazywanie innym, jak wziąć życie w swoje ręce i świadomie je kształtować, zgodnie z własnymi celami i ambicjami.”

Andżelika – farmaceutka w norweskiej aptece 🙂

Jak wygląda codzienny dzień w norweskiej aptece?

Codzienność w norweskiej aptece różni się dosyć mocno od rzeczywistości z apteki polskiej, chociaż ma wiele wspólnych elementów. Tak samo, jak w Polsce, obsługujemy przez większość czasów pacjentów/klientów, doradzamy im, wydajemy leki na receptę i pomagamy im znaleźć odpowiednie produkty na ich bolączki. Z racji jednak większej ilości zadań i zakresu obowiązków, jest wiele różnic w codziennej pracy. Przykładowo moja apteka zajmuje się współpracą z “domami opieki” – takimi ośrodkami, które zajmują się dostarczaniem leków dla swoich podopiecznych. Jesteśmy tak zwaną apteką kontaktową, to znaczy, że dostarczamy leki, których akurat z jakiegoś powodu im brakuje. Codziennie otrzymujemy zamówienie, które trzeba przygotować, zrealizować. Czasami przychodzi również zamówienie, które trzeba wysłać transportem do domów opieki na cito, wtedy dzwonimy po kuriera, który zgodnie z umową dostarcza wysyłkę. Inny zakres obowiązków to również wykonywanie usług farmaceutycznych – szczególnie poprzedniej jesieni aktualna była szczepionka na grypę, zazwyczaj dziennie mieliśmy co najmniej dwie osoby, które zamawiały receptę albo przychodziły do apteki, byśmy mogli ją wystawić oraz szczepienie wykonać na miejscu. Jestem ciekawa, kiedy zaczniemy szczepić przeciwko COVID-19, bo zostały podjęte już kroki mające na celu przygotowanie nas do realizowania tego zadania.

Dzwonimy również często do przychodni, by zapytać się o coś lekarza, upewnić się do co dawkowania, czy wyjaśnić interakcje. Lekarze dzwonią również do nas, by wypisać receptę – jest to tak zwana recepta telefoniczna. Bardzo dużo czasu też pochłania poszukiwanie alternatyw dla leków, których są braki w hurtowni.

Poza tym podobnie, jak w polskiej aptece, odpowiadamy na telefony i e-maile, rozkładamy towar, pilnujemy kwestii marketingowych jak nowe kampanie czy przeceny okazyjne. W środku dnia mamy 30-minutową przerwę, podczas której jemy lunsj – czyli taki obiad, zazwyczaj jednak na zimno. Oczywiście każdy je osobno, inaczej apteka musiałyby być zamknięta.

W jaki sposób działa opieka farmaceutyczna w norweskich aptekach?

Opieka farmaceutyczna w Norwegii nie istnieje jako tako pod nazwą “opieka farmaceutyczna”, ale jakby spojrzeć na wachlarz usług, to z pewnością moglibyśmy uznać, że coś takiego ma tutaj miejsce. Na pewno zaliczymy do tego medisinstart samtale – czyli rozmowa z pacjentem rozpoczynającym dopiero dany lek np. na nadciśnienie; inhalasjonsveiledning – pomoc w odpowiednim używaniu leków wziewnych; LAR – leczenie osób uzależnionym od narkotyków/leków opioidowych polegająca na wydawaniu im ściśle kontrolowanej ilości dawek zaordynowanych przez specjalistę od uzależnień; vaksinering – czyli wykonywanie szczepień…  Każda z tych usług jest procedurą, dokładnie opisaną i kontrolowaną, nie ma tutaj miejsca na kreatywność w rozumieniu przepisów. Aby wykonywać je, trzeba się dobrze zaznajomić z zasadami ich realizacji i prawie zawsze mieć certyfikat ukończenia kursu i szkolenia praktycznego.

Jakie są obowiązki norweskich farmaceutów (w porównaniu do polskich)?

Przede wszystkim farmaceuta w Norwegii ma obowiązek wydać prawidłowy lek, tak, aby pacjent zrozumiał jego użycie oraz otrzymał odpowiednie leczenie na dane schorzenie w potrzebnej dawce. Jesteśmy trochę takimi aniołami stróżami, którzy znajdują się na końcu łańcucha leczenia – tak to sobie roboczo nazwałam. To oznacza, że musimy trzeźwo myśleć, zatwierdzając każdą receptę. Naszym podpisem mówimy: to jest ok, zgadzam się, pacjent otrzyma odpowiednie leczenie. Oczywiście, ta ocena nie polega na usilnym kwestionowaniu każdej recepty, bo jednak zakładamy, że lekarz wie, co robi. Stosujemy tutaj raczej zasadę ograniczonego zaufania – jak na drodze każdy kierowca ufa innym, ale jednak zachowuje czujność, by w każdej chwili zareagować. Co za tym idzie, każda recepta (z pojedynczymi wyjątkami, typu recepta na wkładki higieniczne, czy pieluchy) wydawana przez technika zatwierdzana jest przez farmaceutę poprzez kontrolę i wpisanie hasła. Każda, nawet jeśli to paracetamol i ibuprofen. W praktyce większość techników jest bardzo doświadczona i naprawdę rzadko popełnia jakiś błąd, ale zdarza się od czasu do czasu wyłapać poważniejsze pomyłki – jak nieprawidłowa dawka, niezgodna z receptą. I to dobrze, bo właśnie taka nasza rola.

Jako farmaceuci w Norwegii również często bierzemy udział w konsultacji z lekarzem co do dawkowania – prawie nie ma tygodnia, żeby nie zadzwonić do przychodni, bo zgodnie z wagą, dawkowanie się nie zgadza np. dla dziecka czy zwierzęcia domowego. Dzięki naszej kontrolnej roli pacjent czy też właściciel pupila ma mieć pewność, że wszystko się zgadza zarówno co do leku jak i sposobu podania.

Jak wygląda dostępność do tabletki po i antykoncepcji w Norwegii?

Tak zwana “angrepille” czyli dosłownie “pigułka żałowania”, jak mówi się potocznie na antykoncepcję awaryjną, jest dostępna nieustannie bez recepty. Mamy tutaj EllaOne z octanem uliprystalu oraz Norlevo z lewonorgestrelem jako alternatywa polecana dla kobiet karmiących. Każdą z nich można kupić w aptece, widziałam ją również w sprzedaży w zwykłym markecie ogólnospożywczym (typu polski Lidl).

Jeśli chodzi o antykoncepcję, to ta mechaniczna jest dostępna podobnie jak w Polsce – w zasadzie wszędzie. Co do antykoncepcji hormonalnej, jest ona na receptę od lekarza czy od pielęgniarki. Osoby w zakresie wieku 16 – 22 otrzymują ją często za darmo – jest ona pokrywana tak zwanym bidragsordningen, co oznacza, że Państwo “dokłada się” do zabezpieczenia na tyle, że bardzo często pacjentka nie musi nic płacić, lub musi dołożyć niewielką kwotę. Taka recepta na środki antykoncepcyjne ważna jest aż 3 lata.

Jakie szczepienia są przeprowadzane w norweskich aptekach?

Szczepienia w norweskiej aptece to dosyć obszerny temat, ale mówiąc ogólnikami, warto wspomnieć, że możemy teoretycznie wykonywać wszystkie szczepionki z preparatów “nie-żywych” lub zdezaktywowanych. Piszę o teorii, ponieważ w praktyce wykonuje się kilka zawsze powtarzających się szczepionek: na grypę, pneumokokowe zapalenie płuc, WZW B… A to wszystko dlatego, że aby wykonywać inne szczepienia, my się musimy merytorycznie przygotować i od tego merytorycznego przygotowania zależy często kto i gdzie daje jakie zastrzyki domięśniowe. Generalnie samo wykonanie szczepienia i lista pytań przed jest identyczna w większości przypadków, ale aby wiedzieć, co jest ważne i dlaczego, trzeba poświęcić na to kilka godzin nauki w czasie pracy.

Czy ceny leków są proporcjonalne do zarobków?

Musimy sobie rozgraniczyć leki na receptę (tutaj domyślnie refundowane) oraz te bez recepty. Jeśli chodzi o te ostatnie, to uważam, że są drogie – chociaż adekwatne do zarobków. Mimo wszystko przez kilka pierwszych miesięcy odczuwałam niemal fizyczny dyskomfort, kiedy ktoś, kupując paczkę plastrów, maść z hydrokortyzonem, żel do dezynfekcji i opakowanie ibuprofenu płacił kwotę w granicach 200 zł. Teraz się do tego przyczaiłam, mimo to, jak tylko mogę, idę na zakupy do polskiej apteki, bo różnice cenowe są dosyć istotne.

W kwestii leków refundowanych i na receptę uważam za to, że jest tanio, bo system jest dosyć sprytny i sprawiedliwy. Dam przykład: lek kosztujący 10 tysięcy NOK (ok. 4 tys. PLN) dla pacjenta nigdy nie będzie kosztował więcej niż…. 520 NOK. Dlaczego? Zgodnie z refundacją, lek powinien kosztować 39% pełnej ceny, ale w tym wypadku kwota byłaby duża – bo aż 2 tysiące złotych! System jest więc tak zrobiony, że pacjent płaci te 39%, ale nigdy więcej niż 520 NOK za 3 miesiące kuracji. Do tego, jak się z tych 520 NOK i innych opłat, np. za lekarza rodzinnego – uzbiera ok. 2500 NOK, to do końca roku kalendarzowego pacjent nie płaci nic za leki na zniżkę. Fajne? Fajne. A jakie sprawiedliwe!

Czy reklamy suplementów diety są popularne w Norwegii?

W zasadzie muszę przyznać, że nigdy chyba nie słyszałam reklamy suplementu diety. Słyszałam kilka razy reklamę jakiegoś leku, ale nigdy suplementu. Aż dziwnie to przyznać, ale naprawdę nie spotkałam się z polecaniem magnezu czy witaminy D3 w radio czy telewizji. Nigdy. Tutaj jest w ogóle mało reklam leków.

Czy w Norwegii są recepty elektroniczne?

Tak, w Norwegii od 2011 roku funkcjonują elektroniczne recepty. Pod koniec roku 2019 ponad 90% wszystkich recept, to recepty elektroniczne. Recepty papierowe mamy jedynie od lekarzy dentystów oraz weterynarzy; czasami również od innych lekarzy – ale zazwyczaj dlatego, że z jakiegoś powodu nie działa cały system e-recept – tak się jednak bardzo rzadko zdarza.

Czy nie ma problemu z dostępność do leków w norweskich aptekach?

Mam wrażenie czasami, że połowa mojego czasu pracy mogłaby być zaoszczędzona, gdyby nie było tak zwanych “leveringsvansker” czyli problemów z dostarczeniem leku. To jest na tyle duży problem, że ostatnio nawet musieliśmy zrobić szkolenie z tego, jak sobie radzić z pacjentem w takiej sytuacji. To było takie podsumowanie tego, co i tak wszyscy wiemy z praktyki. Mamy ogromne doświadczenie w rozwiązywaniu problemu braków, co nie zmienia jednak faktu, że jest to nieprzyjemne zarówno dla nas jak i pacjentów. Powody są przeróżne i problem jest złożony, ale jak najbardziej nas dotyczy i co roku ilość zgłoszonych braków rośnie.

Czy farmaceuta to respektowany zawód?

Tak, farmaceuta to respektowany zawód – tak samo, jak sprzątaczka, kierownik sklepu, sędzia, czy manikiurzystka. To pytanie się często przejawia w tego typu wywiadach i widzę, że wynika ona z wychowania – ja też kiedyś myślałam, że ktoś po długich studiach jest bardziej wartościowy dla społeczeństwa, niż ten bez. Powtarzano mi wiecznie, by zostać “kimś”. To wydawało się takie ważne, dlatego, że w Polsce nie szanuje się wielu zawodów, trochę nie rozumiem dlaczego. W Norwegii każdy zawód jest szanowany, w tym zawód farmaceuty.

Czy są jakieś leki, które w Polsce są dostępne bez recepty, a w Norwegii są na receptę (czyli polski turysta nie mógłby ich kupić)?

Tak, jest ich wiele. Między innymi popularna i często potrzebna furazydyna (tzw. furagina) oraz kodeina (tutaj trzymana w sejfie!). Często również muszę odsyłać ludzi chcących kupić pseudoefedrynę w tabletkach – nie wiem, czy w ogóle istnieje jakikolwiek preparat z tą substancją, dlatego zawsze przywożę Sudafed z Polski.

0 0 votes
Article Rating
Podoba się? To podziel się z innymi.
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Urszula
25 stycznia 2021 22:34

Bardzo ciekawe! Nigdzie nie zetknęłam się jeszcze z takim porównaniem. Nie jestem farmaceutką, ale taka wiedza może się kiedyś przydać, choćby podczas podróży:)))

Karolina z Rudeiczarne.pl
28 stycznia 2021 17:54

Wow to już dość długo funkcjonują recepty elektroniczne, dużo dłużej niż w Polsce 🙂 No i super, że szczepienia wykonywane są także w aptekach!

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x